KONCERT
12.02.2016 l Las l Poznań
start: 21:00 / wstęp: 15 zł


THE KURWS

PRZEPYCH
/link FB/

PRZEPYCH
Zrozumiałą reakcją na nadmiar jest asceza. Tyranii minimalizmu przeciwstawiają się natomiast wyzwoleńcze siły przepychu. Przepych zgłębia granice własnych ograniczeń manualnych ograniczając technikę do minimum, formę zaś do koniecznego maksimum. Z pomocą możliwie najskromniejszych środków stawia na maksymalizm ekspresji. W toku pracy zespołowej kompozycje poddawane są nieustannej próbie dialogu na rzecz przetrwania w nich pierwiastka ludzkiego. Czasem wygrywa krew i pot, czasem myśl i umiar. 



Wrocławski duet, choć posługuje się rockowymi instrumentami i brzmieniem, unika produkowania typowych rockowych czy postrockowych struktur; gitary i bębny jako narzędzia kompozycji zawdzięczają tu wiele zarówno synkretycznej avantrockowej scenie rock in opposition, dobijającemu funk no wave’owi, jak i postpunkowi, który zapragnął z ograniczeń stworzyć przestrzeń nieograniczoną.
Przepych to wynik reakcji na tę przestrzeń. Instrumentarium rockowe wzbogacone o samplery obsługują członkowie formacji Kurws, Norymberga, Pustostany, Śmieszne Pieniądze, Ukryte Zalety Systemu i innych. Obok powyższych, Przepych jest członkiem wielodzietnej rodziny salki CRK, tj. salki prób funkcjonującej w ramach Centrum Reanimacji Kultury we Wrocławiu.




 THE KURWS 
Zespół powstał w maju 2008 roku, jako nieoczekiwana konsekwencja sesji ping pongowej. Od tamtego czasu wspólnie poszukują, nie tyle w obszarach konkretnego gatunku, co u podstaw rockowego “tworzywa”, ekspresji i brzmień. To warsztat pracy gdzie improwizacje przenikają się z kompozycjami, które są zastygłym w formie zapisem procesu ich powstawania. Za pomocą repetycji, rekombinacji, wariacji i kontrastów igrają z pamięcią i oczekiwaniami. Post punk, krautrock, rock in opposition, funk, no wave - sposoby grania, motywy, riffy, które słyszeliśmy nie jeden raz, zaprezentowane są w zupełnie innych kontekstach - tutaj są wypreparowane z oryginalnego otoczenia, umieszczone obok siebie, użyte na nowy sposób, poddane dekonstrukcji i swoistej destylacji.


Zadebiutowali w 2011 roku albumem „Dziura w getcie” (Qulturap, Oficyna Biedota, Trująca Fala, Blinded), który doczekał się swojej amerykańskiej edycji nakładem Bat Shit Records. W 2014 roku nakładem Gusstaff Records ukazała się ich druga płyta „Wszystko co stałe rozpływa się w powietrzu”, a rok później jej winylowa edycja pod szyldem holenderskiego Red Wig i francuskiego Gaffer Records. Zagrali dziesiątki koncertów w całej Europie. Wierni poplecznicy ducha DIY.
Skład: Dawid Bargenda - perkusja, Hubert Kostkiewicz - gitara, Jakub Majchrzak - gitara basowa.



Piszą o nich tak:

„Pod prostą i wulgarną nazwą Kurws kryje się jeden z bardziej inteligentnych i przemyślanych projektów ostatnich kilku lat” - Jakub Adamek (Dwutugodnik)

„Myślę, że pokolenie naszych rodziców czuło podobne emocje odkrywając jazz – ten sam, który my dzisiaj określamy już upupiającym przymiotnikiem "tradycyjny" i który upychamy w szufladce easy listening. Zresztą, The Kurws bezpośrednio i jawnie do jazzowej szkoły nawiązują – nie tyle brzmieniem instrumentów dętych, choć to najłatwiejsze skojarzenie, ale przede wszystkim otwartą formą. Która muzyków zachęca do poszukiwań, ale nie do znajdowania, natomiast słuchaczom gwarantuje rollercoaster wrażeń: od nieśmiałych glitchowych kwileń po grindową ścianę hałasu.” - Jarosław Szubrycht (T-Mobile)

"Kurws na drugiej płycie są zespołem operującym bardzo oryginalnym językiem, o nielinearnych kompozycjach przenikających się nawzajem, czasem wpadającym w abstrakcję, czasem w zrytmizowane repetycje, czasem niemal w filmową dramaturgię, a przy tym nieodłącznie bezpośrednich i zmierzających do przodu. Takim wrażeniem wysublimowania połączonego z prostotą, zestawienia dwuznaczności i niedopowiedzenia z tzw. pierdolnięciem, oczarowało mnie kiedyś NoMeansNo. Szkoda, że termin „jazz-core” ukuto już dla NMN, bo zwarta, pozbawiona słabym momentów płyta Kurwsów na odrębną etykietkę zasługuje." - Piotr Lewandowski (Popup)


„Choć muzyka zespołu sprawia wrażenie niepohamowanej ekspresji, wulkanu energii, to warto podkreślić, że w kwestii kompozycyjnej jest to muzyka szalenie złożona. Powierzchownie najprościej odnieść ją do nowojorskiego no wave’u lat 80., formacji takich jak James Chance & The Contortions (oczywiście pomijając wokal Chance’a), niekiedy jak podkręcone pierwsze Lounge Lizards. Kurws nie proponuje jednak retromanii, tylko muzykę bogatą formalnie, wykorzystującą współczesne brzmienia, przewrotnie spajając wszystko formułą jazgotliwej garażowej ekspresji, podskórnie skomplikowanej aranżacyjnie, rytmicznie.” - Krzysztof Wójcik (Instytut Improwizacji)

„ (…) dominują ostre ataki na struny, zagubione melodie, niewygodne przeszkadzajki, rytmiczne labirynty oraz kompozycyjna niepoprawność, która każe się zastanowić, czy album aspiruje do awangardy, czy się z niej naigrywa, czy może raczej udowadnia, że ponad takimi pierdołami stoi nieskrępowana frajda z grania. Na „Wszystko co stałe...” jeszcze bardziej naturalne wydaje się to zawieszenie między punkiem a free-jazzem, między graniem z ulicy a gratką dla jajogłowych.” - Karol Paczkowski (Screenagers)