KONCERT
11.02.2016 l Eufemia l Warszawa
start: 21:00 / wstęp: 10 zł


IMPRO MITING

CHABIERA / ROMANOWSKI / ŻBIKOWSKA

MARTWA NATURA
/link FB/

"Nabieramy lutowego rozpędu, spotykamy się co tydzień. 11 lutego 2016 spotkanie numer siedemnaście. Na deskach Eufemii tym razem staną dwie dziewczyny i chłopak - Bibi, Zofia i Mateusz. Po Impro Mitingu gościnnie wystąpi również MARTWA NATURA." - Impro Miting


MARTWA NATURA
Martyna Solecka (głos/Warszawa) i EMERGE (elektronika/Augsburg). Skupione wokół głosu akompaniowanego opartymi na głosie samplami i żywymi dźwiękami generowanymi ciałem.




Bibi gra w Evvolves, Bibi and The Wave i Nevadzie, a w wolnych chwilach albo rusza w logistycznie skomplikowane trasy ze Sting Nie Zagra w Kazachstanie, albo nagrywa w domowym zaciszu o tym, co jej aktualnie zaprząta głowę. Przeważnie są to rzeczy, o których ludzie rozmawiają z psychologami, ale z ziomkami się wstydzą. Nawet po pijaku. W 2014 w wydawnictwie Jasień ukazał się jej solowy projekt „Poemat o dorastaniu”.




ZOFIA 'ZOSZ' CHABIERA
Rocznik 84. Ukończona podstawówka na skrzypcach i rok oddychania z Joanną Halszką Sokołowską. Śpiewała i grała w projektach Drekoty (persentyna), Patomazo i Babu Król (kurosawosyny). Udzielała się i udziela w rozmaitych kombinacjach dorywczych, a także zdarzyło jej się występować solo na skrzypce i głos. Chodzi jej chyba o łączenie liryki z humorem, na które jest skazana (jak Rysiek na blusa itp itd..).




 MATEUSZ ROMANOWSKI
Gitarzysta. Razem z Wojtkiem Kwapisińskim i Grzegorzem Henzlem tworzy skład Sól Chodnikowa, razem z Rafałem Wawszkiewiczem, Michałem Miegoniem i Bibi Żbikowską efemeryczną grupę Sting nie zagra w Kazachstanie. Improwizował między innymi z Rayem Dickatym, Teodorem Olterem, Aleksandrem Żurowskim, Michałem Kasperkiem i Miłoszem Cirockim. Poza tym współtworzy post-hardcore'owe Brooks Was Here, post-punkowe The Spouds i noise-rockową Melisę. Grywa rapowe sety dj'skie jako połowa kolektywu Jeden Joint Z Czterech Torebek. Bookuje koncerty w Chmurach. Bardzo by chciał wymyślić o sobie coś zabawnego, ale jest na to za smutny.