KONCERT
22.09.2015 l Filharmonia Narodowa l Warszawa
start: 20:00 /  wstęp: 20-50 zł


/link FB/

„Kiedy Beethoven pisał swoje ostatnie sonaty fortepianowe był już od wielu lat całkowicie głuchy. Miało to konkretne przełożenie na jego proces kompozytorski. Jako inwalida, w pewnym sensie stracił kontakt z tym, jak muzyka funkcjonuje w czasie rzeczywistym, podczas jej wykonywania. Paradoksalnie umożliwiło mu to tworzenie niezwykle oryginalnych i mocno abstrakcyjnych form, często ledwo mieszczących się w tradycyjnych możliwościach percepcyjnych.” 

Marcin Masecki zaprasza Państwa do spotkania z twórczością Beethovena, którą interpretuje z zatyczkami w uszach i w specjalnych słuchawkach wygłuszających, przybliżając się tym samym do perspektywy samego kompozytora.

„Jako muzyk z pogranicza światów klasyki, jazzu i szeroko pojętej awangardy mam ten przywilej zacierania granic między gatunkami. Jestem od lat związany ze swoim małym 6-oktawowym, rozklekotanym pianinkiem (obiektywnie dość marnej jakości). Wsadzam go do swojego samochodu i jeżdżę po Europie. Nie ma w tym nic dziwnego aż do momentu, kiedy sięgam po wielką literaturę klasyczną. Wtedy to pianino zaczyna zadawać interesujące pytania. Muzyka klasyczna bowiem jest ściśle związana z perfekcją, precyzją, poprawnością i pewnego rodzaju luksusowym odbiorem. Kiedy gram na małym, rozklekotanym pianinku sprawdzamy do jakiego stopnia to sprzężenie jest istotne. To trochę tak, jak ze starymi nagraniami np. Toscaniniego. Są słabej jakości, ale posiłkując się trochę wyobraźnią jesteśmy w stanie głęboko je przeżyć. Może nawet właśnie dlatego że wyobraźnia gra tak ważną rolę. Wsadzając “zwyczajne” pianino na deski sali koncertowej rzucamy mocne światło ten temat. Zapraszamy publiczność do wyzbycia się uprzedzeń i, wbrew pozorom, słuchania bardziej muzyki niż konkretnego instrumentu, jego stopnia nastrojenia, czy ubioru sąsiada. Wielką sprawę też można przedstawić prostymi słowami.”


Instrument Maseckiego nie mieści się w żadnym kanonie wykonywania muzyki klasycznej. Z jednej strony mamy bowiem najlepsze, najprecyzyjniejsze i najdroższe fortepiany znanych marek takich jak Steinway czy Yamaha, z drugiej stare instrumenty z czasów twórczości wielkich kompozytorów, czyli Grafy, Pleyele i Erardy, bądź ich współczesne kopie. W obu przypadkach mamy do czynienia z perfekcją, precyzją i niepodważalną jakością. Świadome i ilościowe operowanie jakością jako środkiem ekspresji jest w dzisiejszych czasach powszechne we wszystkich prawie gatunkach z wyjątkiem muzyki klasycznej. Rockmani grają na starych obdrapanych gitarach, w największych produkcjach popowych korzysta się ze starych i niedoskonałych maszyn perkusyjnych czy zdezelowanych mikrofonów i megafonów. Lo-fi jest w niektórych kręgach wręcz oficjalnym dyskursem, vide Punk lub Indie Pop.

Koncert jest warszawską premierą płyty wydanej w kooperacji Narodowego Instytutu Audiowizualnego i warszawskiej oficyny LADO ABC oraz symbolicznym zakończeniem cyklicznych koncertów Maseckiego, które od czerwca do sierpnia odbywały się na Placu Defilad.



::: MARCIN MASECKI
Warszawiak, pianista, kompozytor, dyrygent, członek wytwórni płytowej Lado ABC, lider i partycypant w miliardzie projektów. Jeden z czołowych przedstawicieli polskiej sceny niezależnej. Prowadzi zespół Profesjonalizm, współtworzy WOR (Warszawska Orkiestra Rozrywkowa), jest członkiem międzynarodowych zespołów Paristetris i Pictorial Candi.


Jest adwokatem traktowania muzyki klasycznej jako pełnoprawnego elementu współczesnego świata muzycznego, a nie jedynie jako eksponatu w elitarnym muzeum. W 2015 planuje rejestrację ostatnich sonat fortepianowych Beethovena z zatyczkami i słuchawkami wygłuszającymi na uszach, celem zbliżenia się do perspektywy głuchego kompozytora. Od roku współpracuje z Orkiestrą OSP w Słupcy, dla której napisał swoją Symfonię nr 1. Pisał również dla Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, oraz zespołu wiolonczelowego Cellonet. Skomponował muzykę do spektakli “Solaris” (Teatr Rozmaitości, Warszawa 2010) oraz “Pasażerka” (Teatr Współczesny, Wrocław 2009).