KONCERT
27.08.2014 l KATO l Katowice
start: 19:00 /  wstęp: FREE


/link FB/


::: MARCIN MASECKI
Warszawiak, pianista, kompozytor, dyrygent, członek wytwórni płytowej Lado ABC, lider i partycypant w miliardzie projektów. Jeden z czołowych przedstawicieli polskiej sceny niezależnej. Prowadzi zespół Profesjonalizm, współtworzy WOR (Warszawska Orkiestra Rozrywkowa), jest członkiem międzynarodowych zespołów Paristetris i Pictorial Candi.

Jest adwokatem traktowania muzyki klasycznej jako pełnoprawnego elementu współczesnego świata muzycznego, a nie jedynie jako eksponatu w elitarnym muzeum. W 2015 planuje rejestrację ostatnich sonat fortepianowych Beethovena z zatyczkami i słuchawkami wygłuszającymi na uszach, celem zbliżenia się do perspektywy głuchego kompozytora. Od roku współpracuje z Orkiestrą OSP w Słupcy, dla której napisał swoją Symfonię nr 1. Pisał również dla Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, Elbląskiej Orkiestry Kameralnej, oraz zespołu wiolonczelowego Cellonet. Skomponował muzykę do spektakli “Solaris” (Teatr Rozmaitości, Warszawa 2010) oraz “Pasażerka” (Teatr Współczesny, Wrocław 2009).



Prezentujemy Państwu fragment z płyty Marcina Maseckiego “Beethoven ­ostatnie sonaty fortepianowe”. Nagranie jest na kilka sposobów nowatorskie. Pianista bowiem interpretuje utwory z zatyczkami w uszach i w specjalnych słuchawkach wygłuszających, przybliżając się tym samym do perspektywy samego kompozytora. Jak mówi sam artysta: “Kiedy Beethoven pisał swoje ostatnie sonaty fortepianowe był już od wielu lat całkowicie głuchy. Miało to konkretne przełożenie na jego proces kompozytorski. Jako inwalida, w pewnym sensie stracił kontakt z tym jak muzyka funkcjonuje w czasie rzeczywistym, podczas jej wykonywania (do czego nie miał dostępu). Paradoksalnie umożliwiło mu to tworzenie niezwykle oryginalnych i mocno abstrakcyjnych form, często ledwie mieszczących się w tradycyjnych możliwościach percepcyjnych.”


Kolejnym istotnym elementem wydawnictwa jest użycie doń małego 6­oktawowegopianina z lat 60­tych, o obiektywnie dość marnej jakości. Instrument nie mieści się w żadnym kanonie wykonawstwa muzyki klasycznej. Z jednej strony mamy bowiem najlepsze, najprecyzyjniejsze i najdroższe fortepiany znanych marek takich jak Steinway czy Yamaha, z drugiej stare instrumenty z czasów twórczości wielkich kompozytorów, czyli Grafy, Pleyele i Erardy, bądź ich współczesne kopie. W obu przypadkach mamy do czynienia z perfekcją, precyzją i niepodważalną jakością. Świadome i ilościowe operowanie jakością jako środkiem ekspresji jest w dzisiejszych czasach powszechne we wszystkich prawie gatunkach z wyjątkiem muzyki klasycznej. Rokowcy grają na starych obdrapanych gitarach, w największych produkcjach popowych korzysta się ze starych i niedoskonałych maszyn perkusyjnych czy zdezelowanych mikrofonów i megafonów. Lo­fi jest w niektórych kręgach wręcz oficjalnym dyskursem, vide Punk lub Indie Pop.

Prezentując klasykę na średnim instrumencie Masecki próbuje zainspirować jeden gatunek drugim, burząc sztuczne granice między nimi. Tak jak kiedyś Gould pokazał że można grać Bacha bez pedału (co dla wielu było szokiem!), tak dziś Masecki pokazuje że wielką literaturę pianistyczną można zagrać na różnej jakości instrumentach nadając jej nowe brzmienie i nową ekspresję. Kwestia jest subtelna ale poważna. A zanim skrzywimy nos pamiętajmy jak bardzo się uśmiechamy i jak nam jest dobrze kiedy słuchamy ragtajmów na starych rozstrojonych pianinach.

Płyta ukazała się na wiosnę 2015.