By Marek Wajda
KONCERT
06.11.2014 l pardon, to tu l warszawa
start: 20:30 wstęp: 50 PLN

11 NIGHST AT PARDON, TO TU

JAMES CHANCE

THE CONTORTIONS
/link FB/

"W ramach listopadowego cyklu "11 Nights At Pardon, To Tu" na jedynym koncercie w Polsce i pierwszym od 2008 roku, wystąpi klasyk nowojorskiej awangardy, twórca jednej z najciekawszych mutacji w historii światowej muzyki: funk-punk-jazzu. Postać kultowa. Pierwsza, najważniejsza i najbardziej charakterystyczna postać nowojorskiej sceny no wave. "Wielbiony przez The Rapture, Liars, !!!, Klaxons i hordy nowych hipsterów" – tak zapowiadał go Off Festival w 2008 roku. Czwartek, 06.11.2014, g. 20:30 na naszej scenie wystąpi James Chance and the Contortions.



James Chance – wokal, saksofon, klawisze
Pierre Fablet – gitara
Jacques Auvergne - bass
Alex Tual - perkusja

James Chance miał 20 lat, gdy w 1976 r. przyjechał do Nowego Jorku. W klubach jazzowych nie akceptowano jego wulgarnego stylu gry. Grał więc na ulicy i w parkach. Wkrótce założył swój pierwszy zespół - The Contortions: drapieżny i głośny, funkowy i punkowy jednocześnie. 

Zespołem zainteresował się Brian Eno, ojciec chrzestny muzyki ambient i legendarny producent (m.in. Talking Heads, U2, a ostatnio Coldplay). Zamieścił nagrania grupy Chance'a na legendarnej już składance „No New York” (m.in. obok Teenage Jesus and The Jerks, gdzie debiutowała Lydia Lunch). Ta płyta zapoczątkowała ruch no wave (który z kolei stał się inspiracją m.in. dla sceny post-punk i noise).


Muzyka James Chance & The Contortions zniosła próbę czasu i dziś stanowi najmocniejszy punkt kultowej kompilacji – wśród wzorów wymienia ją m.in. John Zorn. Muzyka The Contortions łączyła jazz free (w stylu Johna Coltrane'a) i harmolodic (wzorem był Ornette Coleman) z rytmami disco, funkową sekcją rytmiczną, punkową ekspresją i brudem. 

James Chance, biały James Brown stylu punk, kipiał seksem i agresją. - Wyginaj się! (contort yourself! - stąd nazwa grupy) – krzyczał do fanów i bluzgał, gdy ci nie chcieli tańczyć.

Niepowtarzalny wokalista, saksofonista i klawiszowiec jest już legendą, ale nie interesuje go miejsce na muzealnym podeście. Wrócił na scenę w 2003 r., gdy ukazała się jego trzy-płytowa kompilacja „Irresistible Impulse”. Dziś wciąż gra, koncertuje i nagrywa. Dalej zaciera różnicę między muzyką białą i czarną. Swój nowy, francuski skład nazwał Les Contortions. Jego występy znów wywołują sensację i zachwycają żywiołowością. - Funk punk brother number one! - napisał o nim „Melody Maker”. It's a New York thing, baby!" - Pardon, to tu.